wtorek, 12 czerwca 2012

Do it.

O matko! Wybaczcie, że nie zaglądałam tu, ale kompletnie nie miałam na nic czasu. Poprawy, sprawy rodzinne, znowu poprawy, wyjazdy i wszystko inne sprawiło, że nie miałam czasu przycisnąć magicznego zielonego guziczka na moim laptopie.
No, ale jestem :) Powracam z czymś innym, niż dotychczas. Tak, przerobiłam ciuchy.
Koszulę, która była już za duża, no i spodnie zielone od trawy, co bylo wynikiem przewrócenia się na desce rok temu.

- Mamo, jak podoba Ci się koszula?
- o______O jak wyjęta psu z gardła.

CZYLI EFEKT ZAMIERZONY ;3

Zdaję sobie sprawę, że może Wam się to nie spodobać. Przygodę z przerabianiem ciuchów zaczęłam.... dwie godziny temu! :) Tu pocięłam, tu wyszyłam, tam podarłam i wyszło, co wyszło.

EFEKT:

PRZED. Wyszła spoooora, ale w rzeczywistości nie jest aż tak wielka.

No i po przeróbce. Frędzle są różnej długości.



Tył.

Kieszenie ucięte celowo. NIRVANA <3

No i przód.
 Piszcie swoje opinie! :)
Mam w planach zakup ćwieków i coś większego, ale to jeszcze nie teraz.
Do... napisania. <3 Obiecuję poprawę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz